Ogłoszenia

Ogłoszenia

DOLNOŚLĄSKI FESTIWAL MUZYCZNY ROMANTYZM

 
Koncert Duo Ellipsis w Teatrze Zdrojowym-Dworku Chopina w Dusznikach Zdroju pozwolił publiczności kolejnego koncertu X sezonu Dolnośląskiego Festiwalu Muzycznego na kontynuowanie namysłu nad tym, czym dzisiaj jest romantyzm. Co dla nas znaczy? Przypomnijmy, że organizatorzy tych cyklicznych przedsięwzięć zapraszają artystów do zaprezentowania publiczności kompozycji z epoki albo takich, które wyrosły z jej założeń lub tradycji. Tak też było i tym razem. Alberto Cesaraccio – obój i Maurizio Barboro – fortepian program wieczoru ułożyli w taki sposób, żeby poprowadzić audytorium zarówno przez muzykę romantyczną w jej najpełniejszym wydaniu, a także pokazać późniejsze, wybitne realizacje założeń tego okresu. Tak więc obok Preludium cis-moll op. 45 Fryderyka Chopina czy Trzech romansów op. 94 Roberta Schumanna usłyszeliśmy Sonatę D-dur Camille’a Saint-Saënsa i Pour le piano Claude’a Debussy’ego. Nasze poszukiwania odpowiedzi na temat tego, czym dziś jest romantyzm artyści wzbogacili kompozycjami mniej znanymi, ale ze wszech miar zasługującymi na uwagę. Na to, żeby poszerzyły nasze spojrzenie, wzbogaciły refleksję. Bo oto usłyszeliśmy interesujące utwory Napoleona Coste – Cavatinę op. 37 oraz Cantilenę Les regrets a także Morceau de salon Jana Wenzla Kalliwody. 
Warto mocno podkreślić, że pomysłem na romantyczny wieczór w Dworku Chopina było umiejętne połączenie muzyki i słowa. Publiczność do znakomicie prezentowanej muzyki dostawała jeszcze uzupełnienie. Jakie? Grzegorz Łukawski – aktor Teatru Słowackiego w Krakowie – przedstawił swoje przekonujące interpretacje ballad Adama Mickiewicza, a mianowicie „Romantyczności”, „Świtezi” i „To lubię”. I w przekonaniu zasłuchanej, skoncentrowanej na muzyce i słowie publiczności taka idea się sprawdziła. Zresztą po raz kolejny. 
Twórcze podejście trójki wybitnych artystów do wybranych utworów z zasadniczego tematu kończącego się sezonu DFM oprócz tego, że zajmująco wypełniło wieczór, to jeszcze dało impuls i niepowtarzalną szansę na budowanie własnej odpowiedzi na pytanie zadane na wstępie. Konsekwencja w prezentowaniu muzyki romantycznej w jej różnorodnych wykonaniach podczas kolejnych koncertów to świetna okazja, żeby spróbować obiektywnie ocenić jej znaczenie i wpływ w naszym świecie, w naszej współczesności. Organizatorzy serdecznie do tego namawiają.
Autor tekstu Mieczysław Kowalcze
Fotografie Andrzej Lemiesz

Przystanek Niepodległość – to już siódme patriotyczne spotkanie na Ziemi Kłodzkiej.

To już siódmy raz, kiedy na Ziemi Kłodzkiej spotykają się Polacy z różnych stron naszego kraju, ludzie którym leży na sercu dobro Ojczyzny. Spotykaliśmy się od roku 2015: dwukrotnie w Lewinie Kłodzkim, dwukrotnie w Dusznikach Zdroju i podobnie dwukrotnie w Polanicy Zdroju. W roku bieżącym, w dniu 23 września, goście znów wysiądą na Przystanku Niepodległość w Polanicy Zdroju, a główną bazą będzie gościnny Hotel „Nowy Zdrój”. Wydarzenia będą miały też miejsce w kościele pw. Wniebowzięcia NMP, w Parku Zdrojowym, w Dworku Chopina w Dusznikach Zdroju. Tegoroczną edycję, podobnie jak i wcześniejsze, objął honorowym patronatem Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki, a patronatem duchowym – JE ks. Biskup Marek Mendyk, ordynariusz świdnicki.

Przez 3 dni uczestnicy Przystanku Niepodległość będą w debatach rozmawiać o Polsce, o naszej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. O szansach, zagrożeniach, ważnych wydarzeniach w kraju i na świecie. Myśl przewodnia tegorocznej edycji brzmi: „Rok 2022 – Rokiem Romantyzmu Polskiego”.

Tematy poruszane w trakcie spotkań dotyczyć będą kwestii niepodległości, Żołnierzy Wyklętych, tragedii smoleńskiej, kondycji i roli młodego pokolenia.

W dyskusjach wezmą udział wybitni publicyści, historycy oraz politycy.
Ponownie Przystanek Niepodległość będzie organizatorem plenerowego wydania popularnego Salonu Dziennikarskiego, który standardowo prowadzony jest w studio TVP Info.
Wydarzeniu będą towarzyszyć wystawy, koncerty, oraz statyczny pokaz broni 22. Karpackiego Batalionu Piechoty Górskiej z Kłodzka.

Zawsze bądźcie wierni hasłu: „Bóg, Honor, Ojczyzna! – Powstaniec Warszawski Stanisław Wołczaski ps. „ Kazimierz”

O walce na barykadach Powstania Warszawskiego i o życiu codziennym w czasie tego niezwykłego zrywu z uczestnikiem tamtych wydarzeń, kapitanem Stanisławem Wołczaskim ps. „Kazimierz” rozmawia szer. Maciej Sas żołnierz 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

O Powstaniu Warszawskim większość z nas przypomina sobie zwykle w dniu jego rocznicy, czyli 1 sierpnia. Podejrzewam, że Pan, jako uczestnik tych tragicznych wydarzeń, myśli o nich znacznie częściej…

O tak, zdecydowanie częściej! Systematycznie rozmawiam o tym z uczniami dolnośląskich i opolskich szkół. Opowiadałem o Powstaniu Warszawskim już w 147 szkołach na tym terenie. Ale młodzież jest bardzo zainteresowana również tym, jak wyglądały lata okupacji. A musimy podkreślić, że to straszne czasy: nie było gimnazjum, liceum, wyższych uczelni, obowiązywała godzina policyjna, prąd mieliśmy tylko przez godzinę dziennie, przydziały na żywność były wręcz głodowe – kupowaliśmy wszystko na kartki, codziennie Niemcy nękali nas łapankami, co drugi dzień byliśmy świadkami rozstrzeliwania. Przypomnę, że w czasie II wojny światowej zostało rozstrzelanych 36 tysięcy warszawiaków!

Wiele osób, w tym część historyków uważa, że decyzja o Powstaniu Warszawskim doprowadziła do niepotrzebnej, bezsensownej rzezi. Jak Pan, uczestnik tego zrywu zapatruje się na to?

Moim zdaniem tylko ktoś, kto przeżył 5 lat strasznej okupacji (proszę to zaznaczyć) ma prawo mówić o sensie czy bezsensowności Powstania Warszawskiego. Dlaczego ono w ogóle wybuchło? Przecież pierwotnie plany akcji „Burza” zorganizowanej przez Armię Krajową nie obejmowały Warszawy… Kiedy jednak zobaczyliśmy, co się dzieje na Wileńszczyźnie, Polesiu, Wołyniu, okolicach Nowogródka, Tarnopolu, Lwowie czy Stanisławowie, gdzie żołnierze polscy zostali aresztowani, a ich dowódcy wysłani w głąb Związku Radzieckiego, podjęto decyzję: musimy walczyć! Do walki stanęło 41 tysięcy żołnierzy polskiego państwa podziemnego. Gros z nich stanowiła Armia Krajowa, ale były też Narodowe Siły Zbrojne i syndykaliści z PPS-u. Z kolei 6 i 7 sierpnia przyłączyły się też lewicowe ugrupowania: Armia Ludowa i Korpus Bezpieczeństwa, ale ich było około 1800 żołnierzy. Zgodnie z planem mieliśmy walczyć 3 dni, zdobywając w tym czasie około 100 obiektów – przede wszystkim te strategiczne jak dworce, lotnisko i mosty. Niestety, to się nam nie udało…

Był Pan wtedy nastolatkiem. Miał Pan jakieś wątpliwości związane z tym, czy należy walczyć, czy nie?

Z dokumentów wynika, że miałem 15 lat, ale faktycznie to było 14 lat i 3 miesiące (uśmiech). 1 sierpnia zostałem skierowany razem z kolegą (z którym chodziłem na tajne komplety) na ulicę Szpitalną 12, ale nie mogliśmy tam dotrzeć. Nie miałem pojęcia, co się tam mieści – wiedziałem tylko, że obok jest poczta główna, w budynku której broniło się 110 Niemców. Jednak w nocy z 1 na 2 sierpnia uciekli na Krakowskie Przedmieście do komendy policji. Dopiero wtedy udało nam się dotrzeć pod wskazany adres. Okazało się, że mieściły się tam Tajne Wojskowe Zakłady Wydawnicze, placówka numer 1. Ona była olbrzymia – drukowano tam dziennie około 20–30 tysięcy egzemplarzy „Biuletynu Informacyjnego”, 5–10 tysięcy „Rzeczypospolitej organu polskiego państwa podziemnego (nazywaliśmy go „Rzepą”) i ponad 10 tysięcy sztuk „Robotnika PPS – Wolność, Równość, Niepodległość”. W kilku sąsiednich drukarniach (a działały i na Złotej, i na Chmielnej) drukowano inne rzeczy – np. na Złotej plakaty. Z tym że one w czasie powstania wszystkie były tylko w 3 kolorach: czarnym, białym i szarym. Dopiero w dzisiejszych czasach pokolorowano je.

Jak rozumiem, Pan zajmował się dostarczaniem tych pism warszawiakom?

Tak, przydzielono mi bardzo dobry rejon w samym centrum – Nowy Świat, Marszałkowska, Aleje Jerozolimskie, Królewska. Niestety, do Królewskiej nigdy nie udało mi się dotrzeć… Docierałem do Świętokrzyskiej, a dalej ogień z Ogrodu Saskiego był już za silny, żeby można się było przedrzeć.

Któryś z tych powstańczych obrazów w sposób szczególny utkwił Panu w pamięci? Pytam o obrazy, które często Pan sobie przypomina…

Tak, to coś, do wydarzyło się dzień przez zakończeniem Powstania Warszawskiego – śmierć mojego ojca, który został rozerwany granatem. On od czasów I wojny światowej (służył w wojsku carskim) był inwalidą. Mając przepustkę, poruszałem się po powstańczej Warszawie i w końcu przedostałem się do ojca. Jego ciało przykryłem stertą cegieł i drzwiami, które zdjąłem z jakichś ruin. Prawie równo rok później pojawiłem się tam znowu – akurat wtedy ogłoszono w „Życiu Warszawy”, że na tej ulicy będą wydobywane z grobów wojennych zwłoki poległych. Dotarłem do Dworca Zachodniego, szedłem przez plac Narutowicza, a tam akurat wydobyto zwłoki 200 osób – bez głów, bez nóg i rąk. To był potworny widok! Dotarłem wreszcie na ulicę Śliską, gdzie leżały zwłoki mojego ojca. Został pochowany w grobie wojennym na Powązkach Wojskowych. Wie pan, ja dwa lata ubiegałem się o to, by moje szczątki zostały pochowane w tym grobie, w którym spoczął mój ojciec. Pani prezydent Warszawy nie zgadzała się na to. Nowy wojewoda wydał wreszcie zgodę, ale postawił warunek, że nic nie mogę zmieniać w napisie nagrobnym. Ale co tu zmieniać: ojciec Wołczaski, ja – też, ojciec miał na imię Stanisław – ja też, ojciec miał pseudonim „Kazimierz” – ja też. Tylko rok urodzenia się nie zgadza – ojciec urodził się w 1900. Niemal wszystko jest takie samo (uśmiech).

Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej są spadkobiercami żołnierzy Armii Krajowej, między innymi Powstańców Warszawskich. Czy biorąc pod uwagę sytuację, w której żyjemy, chciałby Pan nam wszystkim coś szczególnego przekazać w dniu 78 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego?

Oczywiście! Myśmy walczyli pod hasłem: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Uważam, że zwyciężyliśmy! W czasie każdego spotkania z młodzieżą przypominam o tym. Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej też powinni być wierni tej dewizie i to ona powinna im zawsze przyświecać!

Pokazaliście nam, że Polska może być Polską, pokazaliście, że nigdy nie wolno zwątpić i się poddawać, nigdy nie wolno zostawiać Ojczyzny

Dziękujemy!

Zgłoś się do konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”!

Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego i Polska Izba Produktu Regionalnego i Lokalnego serdecznie zapraszają do udziału w  XXI edycji wojewódzkiego etapu ogólnopolskiego konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” na najlepszy regionalny produkt żywnościowy.

Konkurs odbędzie się dnia 11 września 2022 roku w Udaninie na boisku sportowym przy w trakcie tegorocznych dożynek wojewódzkich.

Konkurs ma charakter otwarty. Przystąpić może do niego każdy producent wyrobów regionalnych i tradycyjnych z województwa dolnośląskiego, spełniający kryteria konkursowe.

Celem konkursu jest poznanie dolnośląskich, regionalnych produktów żywnościowych, osadzonych głęboko w polskiej tradycji, upowszechnianie wiedzy o możliwości wykorzystania walorów specyficznych, regionalnych produktów w ofercie lokalnego rolnictwa, turystyki i przetwórstwa. Ideą konkursu jest też przygotowanie producentów do ubiegania się o ochronę zgodną z ustawodawstwem unijnym oraz zachęcanie mieszkańców obszarów wiejskich do poszukiwania alternatywnych źródeł dochodu.

Produkty będą oceniane w następujących kategoriach:

I.    Produkty regionalne pochodzenia zwierzęcego
Podkategorie
1. Produkty i przetwory mięsne
2. Produkty mleczne
3. Miody

II.    Produkty regionalne pochodzenia roślinnego
Podkategorie
1.    Przetwory owocowe
2.    Przetwory warzywne

III.    Napoje regionalne
Podkategorie
1.    Napoje bezalkoholowe
2.    Napoje alkoholowe

IV. Inne produkty regionalne (w szczególności łączące produkty roślinne ze zwierzęcymi (np. farsze).

Jeden producent może zgłosić jeden produkt w każdej kategorii.

W ramach konkursu Kapituła oceni najlepszy regionalny produkt żywnościowy. Dodatkowo zostanie nominowany laureat do nagrody honorowej „Perła 2022″, która zostanie wręczona podczas Wielkiego Finału Konkursu podczas Targów – Smaki Regionów w Poznaniu.

Termin nadsyłania kart zgłoszenia – w nieprzekraczalnym terminie do dnia 25 lipca 2022 roku.

Zgłoszenia należy przesyłać na adres:
Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego
Wydział Obszarów Wiejskich
Wybrzeże J. Słowackiego 12-14
50 – 411 Wrocław
z dopiskiem: „Nasze Kulinarne Dziedzictwo”
oraz równocześnie na adres e-mail: dziedzictwo.kulinarne@dolnyslask.pl (skany kart zgłoszenia oraz wersje edytowalne).

Adoracja bez Granic: całodobowa modlitwa o pokój

Całodobowa, wynagradzająca adoracja Najświętszego Sakramentu w łączności z aktem  poświęcenia przez Papieża Franciszka Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi. To modlitewna propozycja na uroczystość Zwiastowania Pańskiego (25 marca).

 – Modlitwa jest zawsze dużo bardziej skuteczna, niż jakiekolwiek działanie, dlatego w tej dramatycznej chwili padnijmy na kolana przed naszym Zbawicielem i prośmy o pokój! Pokój dla Ukrainy,  dla całego świata, dla naszych domów, dla naszych serc – mówi Maciej Bodasiński, współorganizator wydarzenia.

Całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu zaplanowana jest na 25 marca. To Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, dzień w którym Archanioł Gabriel nawiedził Matkę Bożą i zapowiedział przyjście Zbawiciela, to bardzo znaczący dzień w Kościele Katolickim. Dokładnie dziewięć miesięcy później narodzi się Jezus. Ten dzień w historii zbawienia, to zapowiedź odkupienia i ocalenia. – Dlatego chcemy, właśnie tego dnia, prosić o ocalenie od wojny w każdej postaci i błagać Boga o pokój. Modlimy się w łączności z Papieżem Franciszkiem, który też wybrał tę datę na poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, o co prosiła Matka Boża w Fatimie – mówi Maciej Bodasiński, współorganizator wydarzenia.

Adoracj bez Granic jest odpowiedzią na wezwanie Konferencji Episkopatu Polski do organizowania tego dnia czuwań modlitewnych w całej Polsce.

Tego dnia rozegra się wielka duchowa bitwa, od której zależą przyszłe losy Ukrainy, Polski, Rosji, Europy i całego świata. Stańmy do wspólnej walki o pokój. Naszą bronią jest: wiara, nadzieja i miłość. Zło dobrem zwyciężaj!. – kończy Maciej Bodasiński

Akt poświęcenia zaplanowany jest na 25 marca 2022 roku na godz. 17:00. Wtedy też rozpocznie się całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu we wszystkich chętnych polskich parafiach i ma potrwać do wieczornej mszy świętej następnego dnia – 26 marca (sobota).

Organizatorzy zachęcają kapłanów i wiernych, aby organizować tego dnia nieustającą adorację w parafiach. Do udziału we wspólnej modlitwie w łączności z papieżem Franciszkiem zaprasza m.in. abp Adrian Galbas.

Wszelkie informacje o wydarzeniu dostępne są na stronie: www.adoracjabezgranic.pl – można na niej również pobrać materiały promocyjne, które pozwolą na dotarcie z informacją do większej ilości wiernych.

Wykroczenia drogowe uwiecznione na wideorejestratorze ząbkowickiej „drogówki”

Jazda samochodem z nadmierną prędkością to ryzyko utraty prawa jazdy, ale przede wszystkim zagrożenie dla życia i zdrowia samego kierowcy oraz innych uczestników ruchu drogowego. Od 1 stycznia 2022 roku weszła w życie nowelizacja przepisów zaostrzająca kary dla sprawców wykroczeń drogowych również tych przekraczających prędkość. Przekonał się o tym kierujący samochodem Audi, który jadąc Drogą Krajową nr 8 przekroczył prędkość w obszarze zabudowanym aż o 75km/h oraz wyprzedzał w miejscu niedozwolonym. Został ukarany dwoma mandatami karnymi na łączną kwotę 3700 złotych oraz otrzymał 15 punków karnych. Ponad to ma zatrzymane uprawnienia do kierowania na okres 3 miesięcy.

Nadmierna prędkość jest jedną z głównych przyczyn tragicznych w skutkach zdarzeń drogowych. Dlatego nie ma taryfy ulgowej dla kierowców, którzy nie stosują się do ograniczeń prędkości – zwłaszcza w terenie zabudowanym. Służą temu także zmiany taryfikatorze mandatów. Przekonało się o tym kilku kierowców, którzy za znaczne przekroczenia prędkości otrzymują wysokie mandaty oraz tracą prawa jazdy. Już 1 stycznia ząbkowicka „drogówka” wystawiła kilka mandatów powyżej tysiąca złotych. Pierwszy z kierujących już 01 stycznia około godziny 10, jadąc K-8 Boguszyn samochodem BMW przekroczył prędkość o 55km/h. Został ukarany mandatem karnym w wysokości 1500 zł. 25-latek musiał się również pogodzić z utratą uprawnień na okres 3 miesięcy. Tego samego dnia mandat za przekroczenie prędkości o 44 km/h w wysokości 1000 zł przyjął 36-latek jadący Toyotą na K-8 na wysokości miejscowości Potworów. Kolejny, kierujący pojazdem Volkswagen, niecałą godzinę później na drodze K8 Dębowina nie tylko przekroczył prędkość o 33 km/h ale również nie zastosował się do znaku P-8 i P-21. Za swoją jazdę przyjął mandat w wysokości 1150 złotych i 12 punktów karnych.


Następnym przykładem ignorowania przepisów dotyczących prędkości jest kierujący samochodem Skoda Fabia, który w dniu 02 stycznia jadąc K-8 w Ząbkowicach Śląskich przekroczył prędkość w obszarze zabudowanym o 62 km/h. 26-letni mężczyzna przyjął mandat w wysokości 2 tysięcy złotych oraz oddał prawo jazdy na 3 miesiące. Natomiast mieszkaniec powiatu lubuskiego, który w dniu 09 stycznia jechał K-8 w Ząbkowicach Śląskich wyprzedzał w miejscu niedozwolonym oraz nie posiadał przedniej tablicy rejestracyjnej musiał pogodzić się z mandatem w wysokości 1700 zł i zatrzymanym dowodem rejestracyjnym.

Rekordzistą w tym zestawieniu był kierujący samochodem Audi, który w dniu 09 stycznia w godzinach nocnych jadąc K-8 w miejscowości Braszowice przekroczył prędkość o 75 km/h oraz wyprzedzał pojazd ciężarowy w miejscu oznaczonym linią podwójna ciągłą. Łącznie mężczyzna przyjął 2 mandaty na łączną kwotę 3700 zł., 15 punktów karnych. Policjanci za przekroczenie prędkości, zgodnie z przepisami, zatrzymali mu również prawo jazdy. Te i inne wykroczenia zarejestrował wideorejestrator ząbkowickiej „drogówki”.

Przypominamy, że nie ma taryfy ulgowej dla piratów drogowych, a zmiany w Ustawie o ruchu drogowym jasno mówią o surowych restrykcjach wobec kierowców lekceważących obowiązujące przepisy.

st. asp. Katarzyna Mazurek – Oficer Prasowy KPP Ząbkowice Śląskie

5 nietrzeźwych kierujących i trzech na zakazie zatrzymanych w powiecie ząbkowickim w ciągu zaledwie tygodnia

W ciągu ostatniego tygodnia z dróg naszego powiatu wyeliminowano aż pięciu nietrzeźwych kierowców. Niechlubny rekordzista miał niemal 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Policjanci zatrzymali również trzech kierujących, którzy mieli wydane zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych przez sąd oraz jednego z cofniętymi uprawnieniami i podrobionym blankietem prawa jazdy. Kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu to wyjątkowo nieodpowiedzialne zachowanie, niosące ogromne zagrożenia dla życia własnego oraz pozostałych uczestników ruchu drogowego.

Niestety wciąż zdarzają się nieodpowiedzialni kierowcy, którzy nie zważając na bezpieczeństwo swoje i innych, wsiadają za kierownicę pod wpływem alkoholu. W minionym tygodniu policjanci odnotowali aż 5 takich zdarzeń. Dwa z nich już opisaliśmy na stronie. Jeden z mężczyzn został zatrzymany kiedy w sklepie nie miał maseczki, natomiast drugi kiedy mając 3 promile najechał na stojące na światłach samochody.

Kolejny został zatrzymany w dniu 05 stycznia przez policjantów z Kamieńca Ząbkowickiego. 59-letni mieszkaniec powiatu ząbkowickiego kierował samochodem Ford Fiesta mając prawie promil alkoholu we krwi. Został zatrzymany przejeżdżając przez jedną z wiosek na terenie gminy Kamieniec Ząbkowicki.

Czwarty z zatrzymanych 30 – letni mieszkaniec powiatu ząbkowickiego w dniu 07 stycznia kierował samochodem Volkswagen Polo mając ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Został zatrzymany przez policjantów w miejscowości Ziębice.

Piąty w dnu 09 stycznia w godzinach porannych próbował zaparkować samochód Ford Mondeo. Jechał z dwoma pasażerami. Niestety parkowanie zakończył zwisając ze skarpy. Przebadany przez policjantów 36-letni mieszkaniec powiatu ząbkowickiego również miał niemal promil alkoholu a ponadto nie posiadał uprawnień do kierowania.

Ponad to trzech kierujących zostało zatrzymanych na drogach powiatu ząbkowickiego mając aktywne zakazy prowadzenia pojazdów, a kolejny z cofniętymi w formie decyzji uprawnieniami. Jeden z tych kierujących poruszał się samochodem bez tablic rejestracyjnych i z usuniętym nr VIN. Pamiętajmy, że zgodnie z nowym taryfikatorem mandat za zakrywanie tablic wynosi 500 zł. Kolejne 500 zł. to umieszczanie tablic w innym miejscu niż konstrukcyjnie do tego przeznaczone oraz ozdabianie ich lub umieszczanie przedmiotów utrudniających ich odczytanie. Natomiast za jazdę bez tablic rejestracyjnych grozi grzywna w wysokości 1500 zł. z art. 94. § 2. za poruszanie się pojazdem pomimo braku dopuszczenia do ruchu. W polskim prawie za pojazd dopuszczony do ruchu uznaje się pojazd oznakowany legalnymi tablicami i nalepką kontrolną.

st.asp. Katarzyna Mazurek – oficer prasowy KPP Ząbkowice Śląskie